Carporty drewniane to nie tylko zadaszenie na auto. To konstrukcja, która ma stać latami, nie krzywić się i nie pękać. W praktyce wychodzi to z połączenia dobrego drewna, maszyny i starego ciesielskiego rzemiosła.
Zaczyna się od projektu. Klient podaje wymiary działki, liczbę aut, czy ma być wolnostojący czy przy ścianie, jaki dach – płaski, jednospadowy czy dwuspadowy. Potem wszystko ląduje w programie SEMA. Tam wychodzą belki, słupy, czopy i gniazda. Bez tego późniejszy montaż byłby zgadywanką.
Drewno to BSH – klejone warstwowo, suszone do 10-12 procent. Świerk albo sosna. Nie pęcznieje jak zwykła kantówka i mniej pęka. Z takiego materiału da się zrobić coś, co nie będzie się wyginać po pierwszej zimie.
Obróbka idzie na maszynie CNC Hundegger K2. Tnie, frezuje, wierci i robi połączenia na czopy i zamki. Precyzja jest taka, że elementy pasują od razu. Potem impregnacja – żeby deszcz, śnieg i słońce nie zrobiły swojej roboty za szybko.
Na budowę jedzie komplet. Najpierw fundamenty albo kotwy. Słupy stawiamy, poziomujemy, spinamy oczepami. Dach dokładamy na końcu. Przy prostym carporcie jednostanowiskowym ekipa ogarnia to w jeden dzień, przy większym z pomieszczeniem gospodarczym trochę dłużej. Łączenia są tradycyjne – nie same śruby, tylko czopy i gniazda, więc konstrukcja trzyma się razem jak stara więźba.
Carporty drewniane – informujemy iż gotowy carport drewniany chroni auto przed słońcem latem i śniegiem zimą, a przy tym wygląda lepiej niż blaszak. Można zrobić wersję na jedno stanowisko, dwa albo więcej, z dodatkowym schowkiem na rowery i narzędzia.
Jeśli ktoś szuka czegoś na wymiar, z transportem i montażem, warto sprawdzić ofertę na wiata-carport.pl. Zobacz nasze carporty drewniane – tam widać, jak to wygląda w praktyce.